Taaaaak! Pierwszy mecz Barcelony obejrzany w Hiszpanii w tym sezonie! :) I to jaki mecz.... :) Matko... jestem wykończona! :P Co za emocje!!!!! :) Ach... Fabregas jest NAJLEPSZY!!!!!!!!!!!!! xD
No ale po kolei. Umówiłam się z Simone. Początek spotkania był strasznie do dupy. Chciałam, żeby ten wieczór się skończył. W końcu dotarliśmy do pubu, w którym puszczali mecz. Wtedy pomyślałam sobie, że mój kolega jest sprawą drugorzędną i nie będzie w stanie zepsuć mi wieczoru z Barceloną ;)
No i pierwsza połowa była straszna... Początek drugiej też. Straciłam już nadzieję na to, że choćby zremisujemy, aż tu nagle!!! Fraaaaaneeeeek :* :* :* <3 Potem już poszło z górki :) Co gol cały pub wrzeszczał, skakał i cieszył się na całego :) Po meczu poszliśmy się jeszcze przejść. Simone próbował pomóc mi znaleźć żabę na katedralnych drzwiach - co wróży szczęście w roku akademickim. No i niestety.... Kania jest ślepa... :P A Salamankowa Żaba nie wygląda jak żaba... Simone w drodze powrotnej powtarzał tylko "Mal suerte para Kania, mal suerte"... ;) Oby nie miał racji ;)
A to tak na poprawę humoru... Nie wiem, czemu jest sam dźwięk, ale w sumie głównie o dźwięk chodzi... Rebeca przedrzeźniała wczoraj amerykańskich studentów mówiących po hiszpańsku... Sami posłuchajcie :D Rebeca habla spanglish :P

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz