wtorek, 2 października 2012
No pasa nada.... ;)
OMG! Jaki oni tu mają zlew na wszystko :P haha ;) Dzisiaj poszłam na zajęcia, które przenieśli do innej sali, o czym nie raczyli poinformować wszystkich studentów, dlatego też spóźniłam się na nie. Musiałam wytłumaczyć pani dziekan, że muszę się zwolnić godzinę, bo jadę do koordynatora. Na co ona z uśmiechem: NO PASA NADA. Usiadłam koło jakiejś laski, bo Andrei siedział z kolegami, ale jak tylko zobaczył mojego nieogara, to dosiadł się do mnie i powiedział, że we wszystkim mi pomoże :) No ZŁOTY CHŁOPAK :) O! Tu go możecie zobaczyć: Andrei. Jest przeeeeesympatyczny no i strasznie pomocny.
Potem byłam u koordynatora z moim programem zajęć. Powiedział, że nie jest to częste, żeby ktoś studiujący psychologię, miał przedmioty wyłącznie z edukacji... No ale powiedział, że przymknie na to oko. Dopóki nie dostanę podpisanych dokumentów, nie uwierzę - więc jeszcze kilka dni stresu przede mną. Potem musiałam iść do dziekanatu, żeby zmienić datę "matrykulacji" (nie wiem jak to nazwać po polsku...). Skruszona podeszłam do pani i moim łamanym hiszpańskim, używając czasu przeszłego i mowy zależnej próbowałam wytłumaczyć jej moją sytuację i konieczność zmiany terminu. Pani wysłuchała, poprawiła z uśmiechem moje błędy językowo-gramatyczne i podsumowała: NO PASA NADA. Kumacie to?! W ogóle nie musiałam do niej przychodzić i się tłumaczyć.... :P
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz