Dziś pierwszy raz poczułam radość z tego, że tu jestem. Szłam sobie Plaza Mayor i nie było to już obce miasto. To jest MOJA SALAMANKA... Chyba od samego początku była mi przychylna, ale nie widziałam tego przez te wszystkie zawiłości uczelniano-lingwistyczne. Salamanka zrobiła mi miejsce. A ja organizuję tu sobie mój "grajdołek" (swoją drogą bardzo lubię to słowo). Coraz więcej rozumiem na zajęciach, nawet śmieję się z żartów wykładoców ;) haha xD Mam coraz więcej znajomych, ludzie tu są baaardzo mili i pomocni (dziś Pablo robił za mnie notatki :P), mam cuuuudne współlokatorki, żyję po swojemu, nie ulegam, oglądam mecze z innymi Hiszpanami, wybieram się na jogę. Poczułam się szczęśliwa. Poczułam, że jestem we właściwym miejscu. Chyba udało mi się w naturalny sposób zostawić Polskę w Polsce.
Poza tym, wróciło tu lato :) 36 stopni :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz