piątek, 21 września 2012

coś nie pozwala mi się cieszyć...

Nie wiem, co jest grane... A może wiem... MÓJ HISZPAŃSKI! Większość rzeczy rozumiem, ale nie zawsze... No i nie mogę mówić... Blokada jest nie do przejścia... W mieszkaniu mówimy tylko po hiszpańsku i przez to mam wrażenie, że dziewczyny mają do mnie dystans, bo ze mną raczej nie pogadają... Są miłe dla Ewy, a mnie traktują trochę jak niewidzialną... Muszę się wziąć za siebie, zacząć mówić... Ale to nie jest takie proste.... Ciągle brakuje mi słów, nie znam gramatyki, nie wiem jak tworzyć poszczególne czasy.... A od poniedziałku zajęcia.......



W CO JA SIĘ WŁADOWAŁAM?!?!?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz