poniedziałek, 24 września 2012

Que?! Si, soy erasmus...

Ajajajajaj.... Przeżyłam! :) Cały wykład udawałam, że rozumiem... Ale gówno - może co piąte słowo... ;) Nie mam zielonego pojęcia jak ja to zdam :P Miło, że pan po wykładzie do mnie podszedł i zagadał... Wiele bym dała, żeby zrozumieć, co do mnie powiedział... :P Na jego słowotok zareagowałam bezczelnym: "Que?!" Na co pan zaczął się śmiać i zapytał: "Eres erasmus?", w odpowiedzi usłyszał: "Si, soy de Polonia" i wszystko było (prawie) jasne. Powiedział, żebym mu przerywała, jak będzie gadał za szybko albo jak czegoś nie skumam, no i potem powiedział coś o języku angielskim, ale dwukrotnie nie było mi dane zrozumieć, co pan chce mi przekazać, więc głupio mi było pytać po raz trzeci.... ;) No nic, zobaczymy co będzie jutro.



Zaczynam szukać swojego miejsca na ziemi. Nie jest to Witkowo, nie jest to Gdańsk, ani Salamanka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz