Tak, tak, moi mili! Kania zaczyna dziś studiować ;) Byłam przed chwilą na uczelni, próbowałam dogadać się z koordynatorką i, bynajmniej nie z powodu moich zdolności językowych, nie było to do końca możliwe. Kobieta jest nieźle zakręcona... Próbowałam ją zapytać, gdzie znajdę listę przedmiotów razem z punktami ECTS, ona spojrzała na wybrane przeze mnie zajęcia, po czym powiedziała, że wszystkie są za 6 punktów ;) Nie do końca jej wierzę, ale w sumie czy to moje zmartwienie - skoro tak powiedziała, to po co poddaję to w wątpliwość... :) Skoro 6, to 6 ;) Mogę sobie wykreślić dwa przedmioty z mojego planu :D
Na 16:00 mam pierwsze zajęcia, zobaczymy jak będzie ;) Tak sobie myślę, że dobrze mi zrobiło rozłączenie się z Ewą. Teraz jestem zdana tylko na siebie i MUSZĘ sobie jakoś radzić i jest w porządku :) Oby tak dalej :)
Trzymajcie kciuki!!!! :)

Oj, Kania, Kania, trzymam za Ciebie kciuki! :-) Daj znać, jak pierwsze zajęcia. ;-) Ja tu w Genui też mam zmiany nastrojów jak i Ty - w jeden dzień płaczę, w drugi śmieję się i cieszę z każdej chwili. Ale to jest temat na dłuższą rozmowę. ;-)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się tam, śledzę Twoje losy na bieżąco! :-)
ps. Co ma znaczyć opis w poprzednim poście o Włochu, ale "bez tej całej rozpierduchy"? :D Ahahaha :D