Dawno mnie tu nie było. Nie zaglądałam, bo z jednej strony o czym tu pisać, tylko na zamulanie miałam chęć, a z drugiej nie miałam siły, żeby kiwnąć palcem. Teraz już jest lepiej. Zdecydowanie lepiej. Pani D. chyba dała się zamroczyć dropsami. I dobrze! Życie bez niej jest zdecydowanie łatwiejsze i bardziej znośne. Już nie rozkminiam nad jego sensem. Urodziłam się, jestem tu z jakiegoś powodu, ale czy to ważne z jakiego? Skoro pojawiłam się na świecie, to chyba najlepsze, co mogę zrobić, to dobrze wykorzystać dany mi czas. Ważne, żeby było miło, przyjemnie, czasem może wartościowo, no ale przede wszystkim PO MOJEMU. Żyję coraz bardziej na własny rachunek. I coraz bardziej świadomie. Staję się świadoma sama siebie, swoich myśli, uczuć, przekonań, pragnień.
Wszystko idzie dobrze. W swoim tempie. I swoją ścieżką.
Rozstałam się z Dawidem. Wychodzę z choroby. Dostałam pracę. Poznałam chłopaka.
Jasno się robi na horyzoncie. Tak myślę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz