Dzisiaj naszły mnie takie myśli, że małżeństwo jest oznaką słabości. Bo po cóż całe moje życie sfokusowałam na szukaniu księcia? Żeby mnie obronił, żeby się mną opiekował, żeby jeździł do mechanika, składał meble i naprawiał kran. A jak nie mam siły, żeby otworzył mi słoik z ogórkami. Ja mu w zamian dam poczucie, że mnie zdobył, że może czuć się za mnie odpowiedzialny. Reakcja wiązana.
Tracę swoje najlepsze lata oglądając się za czymś, co wcale nie jest takie różowe. Bycie z kimś to ciągle kompromisy, ciągłe stawianie siebie na równi z kimś albo nawet na drugim miejscu, to ciągłe branie kogoś pod uwagę.
Chcę SIEBIE brać pod uwagę. Chcę żyć sama ze sobą. Chcę siebie kochać, opiekować się sobą i wspierać. Chcę nie potrzebować do tego księcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz