wtorek, 16 października 2012

hare kriszna

Chyba uzależniłam się od pisania....

De Mello jest winny mojej niechęci do dalszego studiowania! Nie zgadzam się z tym, czego mnie uczą! NIE ZGADZAM SIĘ! Namieszał mi w głowie Anthony, namieszał... Chcę wierzyć w jego słowa. Dlaczego miałby być nieprawdą? Dlaczego?

Społeczeństwo to wytwór ludzki, przywiązanie, niechęć, zależność, ambicja. Chcę się od tego uwolnić. Żyć w zgodzie ZE SOBĄ i w zgodzie Z (szeeeeeeroko pojętym) ŚWIATEM.

Po Salamance przechadza się Krisznowiec (tak naprawdę nie wiem, jakiego jest wyznania). Zawsze ma złożone ręce, jak gdyby się modlił. Ubrany jest w długie, powłóczyste szaty. Żółte. Ma dziwny wyraz twarzy. Taki spokojny. Wszystko, co się dzieje, dzieje się poza nim. Inspiruje.

Ciągnie mnie na Wschód. Do Indii.




3 komentarze:

  1. Gosia! ;p z tyłkiem w spokoju widzę nie usiedzisz ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapisz się na jogę! :D
    Mówiłam Ci, że zaczęłam chodzić? Uczymy się, jak być częścią wszechświata ("Zamknijcie oczy i poczujcie jak siły kosmiczne przepływają przez was. Poczujcie się częścią makrokosmosu..." :D) i żyć spokojniej. Po prostu żyć. :-)
    PS. A jak zdecydujesz się jechać do Indii, to zabieram się z Tobąąąąąąąą!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj idę na jogę :) A do Indii na pewno kiedyś pojadę :) Szykuj się, Marti :)

    OdpowiedzUsuń