Coś się za bardzo zrobiło tu "filozoficznie"... ;) Wracam do życia, do codzienności :)
Wiecie co... Hiszpanie są śmieszni. W sumie pewnie nie tylko Hiszpanie, ale akurat ich dane mi jest teraz obserwować każdego dnia ;)
Kiedy zaczyna się, nazwijmy to umownie, dyskusja, na argumenty jednej osoby odpowiada jednocześnie sześć innych. Jest to oczywiste, że ta pierwsza jest w stanie słuchać tylko jednej, tak więc cała reszta gada do siebie szukając wzrokiem innych potencjalnych słuchaczy.
Pomału wchodzę w ten hiszpański akademicki świat. Nawet zgłaszać się chcę podnosząc jeden palec. Choć nadal nie śmieję się z żartów wykładowców... ;)
A, no i pojawił się nowy Włoch do kolekcji ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz