poniedziałek, 21 stycznia 2013

siedzi Turek na dywanie ;)


Aaaaa nie wiem czemu, ale przeglądałam dzisiaj zdjęcia pewnego tureckiego młodzieńca... Przypomniały mi się jego niemal czarne oczy, to dobre spojrzenie i ciepłe ręce. To był przyjemny czas. Nasz czas. Chyba już nie mam żalu, że to nie przetrwało. Teraz widzę, jak bardzo się od siebie różnimy. I to nawet nie pod kątem kulturowym, bo to oczywiste, ale pod kątem podejścia do życia, wartości, zainteresowań. Było miło, ale nic więcej. Teraz miłe zostają wspomnienia. Ten wspólnie spędzony czas, moje początkowe uprzedzenia i obawy, no i jego dobroć. Tak, ujął mnie dobrocią. Lubię jak się mną facet zaopiekuje... Jak się zajmie i zadba. Jak się stara i zabiega. Mój Turek taki był.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz