czwartek, 25 września 2014

już mi niosą suknię z welonem

Miał być ślub. Wszystko gotowe. Suknia jak dla księżniczki. Goście jadą. Ogród przystrojony. Wymarzony dzień. A ja nie chcę. Nie chcę być żoną! Nie chcę mieć męża. Nie chcę dzielić z nim życia i myśli. Chcę być sama. Samowystarczalna.



Dziwnie mi. Bo to takie nie moje. Bo to takie nowe.

Chyba na spokojniej podchodzę do kwestii "być albo nie być". Chyba emocje jakoś są mniejsze, więcej jest miejsca na rozum. To chyba dobrze. Lubię Go. Ale chyba nie będzie centrum wszystkiego.

Jest dla mnie dobry. Ja staram się też. Jakoś tak wszystko idzie bardzo pomału. To chyba dobry znak... Bo co nagle, to po diable - tak mówią.
Jakoś nawet nie mam chęci dzielić się Nim z kimkolwiek. Nie chcę, żeby ktoś wiedział. Nie wstydzę się, ale to, co jest, jest między nami i niech tam pozostanie. Wie tylko Agatka, Pani N. i Michaśka. O trzy osoby za dużo. Bo On jest moją tajemnicą. Coraz bardziej moją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz