środa, 1 października 2014

motylki, mięta, chemia

Powinny być motylki. Czuć się powinno miętę przez rumianek. Chemii, iskrzenia, bicia serca brak.


Bo to chyba nie tak. Jakoś wydawało mi się, że żeby z kimś być, trzeba się zakochać. Jestem z W., ale zakochanie?! Nic z tych rzeczy. Sama nie wiem, po co w to brnę. Całkiem miło jest się do niego przytulić. Całkiem miło, kiedy mnie całuje. Czasem mnie śmieszy, czasem wkurza. Ale czy to TO?! Wątpię.

A może dojrzałam? Może tak powinien wyglądać zdrowy związek. Bez chęci połknięcia tej drugiej strony. Z przestrzenią i wolnością.

Pogubiłam się trochę. Bo w sumie miło, że ktoś jest, ale czy ja wiem, czy warto poświęcać temu czas....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz